Jak pewnie niektórzy z Was zauważyli, na Manifeście chwilowy przestój, przynajmniej na blogu, bo na fejsbukowym fanpage'u starałam się być z Wami na bieżąco. U mnie zmiany - w życiu zawodowym i prywatnym, stąd potrzebowałam chwili na tzw. "ogarnięcie kuwety". Nowe, nowe, nowe. Przyszło nowe. Uwielbiam nowe. Pewnie dlatego, że nie znoszę nudy. Tak więc przyjmuję to "nowe" z pokorą i cieszę się, że mogę go doświadczać. Na tym polega życie :))
A w temacie "nowego", również w krainie rękodzieła, podejmuję wyzwania. Ostatnio zabrałam się za... druty. I tak oto zrobiłam swój pierwszy w życiu komin. Nie jest doskonały, ma jedną małą dziurkę - wspomnienie poplątania oczek i dzielne wybrnięcie z tego, a wykończony jest kawałkiem zupełnie innej włóczki, co niestety niezbyt estetycznie wygląda, ale mi nie przeszkadza. Komin dopasowałam do własnych preferencji, czyli przypomina golf, ale jest bardzo elastyczny (nie lubię, jak mi wiatr smaga szyję, lubię mieć ciepełko). No i tak jak obiecałam, że się pochwalę... Kokotek, patrz!:
PS. Wieczorem postaram się uraczyć Was walentynkowymi biżutami :))
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na drutach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na drutach. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 27 stycznia 2013
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)

